Technologie
Komputery w chmurach
Google poinformowało o swoim nowym produkcie: Google App Engine. W uproszczeniu jest to połączenie hostingu ze środowiskiem programistycznym, dające twórcom aplikacji internetowych dostęp do infrastruktury Google. Za darmo otrzymujemy dostęp do zasobów (mocy obliczeniowej i transferu danych) mogących obsłużyć 5mln odsłon miesięcznie, w przyszłości pojawi się możliwość wykupienia wyższych limitów. App Engine daje także dostęp do innych funkcjonalności oferowanych obecnie przez Google, których wykorzystanie w aplikacjach jest bardzo ułatwione przez dedykowane środowisko programistyczne. W kontekście tej informacji najczęściej przywołuje się usługi firmy Amazon, które - choć w detalach dość odmienne - zasadniczo realizują tę samą ideę: infrastruktura nie jest już barierą wejścia w internetowy biznes. Od dzierżawionego hostingu czy zakupu serwerów oferty te różnią się przede wszystkim niemal nieskończoną skalowalnością oraz bardzo niskimi kosztami początkowymi. Skalowalność oznacza, że niezależnie od tego, jak popularny okaże się serwis internetowy, infrastruktura poradzi sobie z każdym obciążeniem. Nagły wzrost liczby odwiedzin nie musi być powodem do paniki, co najwyżej spowoduje konieczność zapłaty za używane zasoby.
Wykorzystanie tych usług w przypadku prostych serwisów internetowych nie jest oczywiście niezbędne, ponieważ w wielu przypadkach zwykły hosting wystarczy. Jednak na fali zainteresowania Google App Engine i przeniesieniem technologicznego aspektu e-marketingu na zewnętrznego dostawcę - zwłaszcza, jeśli jest to oferta darmowa - warto zastanowić się jak często obecnie korzystamy z takich możliwości. Dostępne są platformy blogowe, gdzie publikując treści, nie musimy przejmować się oprogramowaniem i sprzętem. Podobnie jest z fotografiami, prezentacjami, dokumentami czy widgetami. Chcąc opublikować w sieci materiał video także możemy skorzystać Youtube czy podobnego serwisu, nie zaprzątając sobie głowy tym, że nasz serwer nie poradzi sobie z kilkudziesięcioma tysiącami wyświetleń filmu. Sednem sprawy nie są nawet koszty. Ważne jest to, że mając na wyciągnięcie ręki “Cloud Computing” - niemal nieograniczoną moc tysięcy komputerów połączonych z internetem łączami o ogromnej przepustowości - nie musimy poświęcać czasu na analizę technologicznej strony przedsięwzięcia, zamówienie i opłacenie z góry odpowiednich parametrów serwera itp. Skupiamy się na tym, co dla nas najważniejsze: pomysłach, strategii, kreacji, budowie serwisu czy kręceniu filmu, resztę zrzucając na barki firm, które udźwigną cokolwiek nam się wymarzy. Tak znaczące przesunięcie akcentów to bardzo ważna rzecz, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się po prostu „lepszym hostingiem”.






Skomentuj